Co zrobić, aby być zacnym Hobbitem?

2022-09-12
Co zrobić, aby być zacnym Hobbitem?

Skoro sam J.R.R. Tolkien pisał, że czuje się Hobbitem we wszystkim, za wyjątkiem wzrostu, to nie powinno być błędem szukanie w tych stworzeniach zalet mniej lub bardziej ukrytych, a godnych naśladowania. Harfooci, Stoorowie, Fallohidzi – to główne szczepy tych małych istot o wielkich sercach (i żołądkach). Dajmy się zaskoczyć niepozornym niziołkom, próbując poczuć się jak jeden z nich.

Najlepiej czujesz się w takich chwilach jak ta. Brzuch masz pełny po obfitym obiedzie, ale i tak zaraz z apetytem zabierzesz się za podwieczorek. Teraz wyciągasz nogi leniwie pykając fajkę na ławeczce niedaleko Twojej norki. Powietrze jest jeszcze ciepłe, ale poprzedzający chłodniejszy wieczór powiew daje przyjemne orzeźwienie i powoduje dreszcze. „Pod Zielonym Smokiem” ze swoimi zacnymi sąsiadami omawiać będziecie do późnych godzin tegoroczne zbiory chmielu, mając nadzieję, że nie gorsze są niż po drugiej stronie rzeki Brandywiny, a koniecznie lepsze niż w Sackville. Jutro od rana znów zabierzecie się do pracy, ale teraz przyszedł czas na jakże zasłużony odpoczynek w towarzystwie powszechnie szanowanych hobbitów.

Na dobrą sprawę większość twoich współplemieńców jest do siebie bardzo podobna. Krągłe sylwetki, nie nawykłe do nadmiernego wysiłku, za to doskonale czujące się w miękkim fotelu, rumiane policzki wystawiane na słońce podczas spacerów po pagórkach Shire’u, gdziekolwiek ich bose stopy zaniosą – byleby wędrówkę zakończyć w ulubionej gospodzie przy kuflu piwa, w towarzystwie innych zacnych hobbitów z sąsiedztwa. Gdy ktoś im podpadnie, rzadko rzucają rękawicę, nie pojedynkują się, nie wywołują wojen – zadowalają się małymi bądź dużymi złośliwościami, obmową, plotkami, ewentualnie kradzieżą srebrnych łyżek. Nie utrudniają sobie życia tam, gdzie nie trzeba, mogą zatem nawet ze swoim zajadłym wrogiem jakoś funkcjonować, a kiedy trzeba, nawet współpracować.

Takie zwyczajne życie jest dobre, cudownie przewidywalne i nie potrzeba, aby ktokolwiek w nim mieszał. Hobbici nie interesują się wielkim światem, ani jego sprawami i z wdzięcznością przyjmują wzajemny brak zainteresowania.

Poczciwi hobbici nie wiedzą jednak, że nad ich beztroskim życiem czuwają bardziej świadomi zła obecnego w świecie Strażnicy. Nie okazują im wdzięczności. Postrzegają ich jako obcych i traktują podejrzliwie – nie wiedzą, że bez nich ich beztroski świat ległby w gruzach. Ale Strażnicy nie chcą ich uświadamiać. Wiedzą, że nawet zbyt duża wiedza o grożących niebezpieczeństwach byłaby końcem takiego Shire’u, jaki znają. Nie chcą dopuścić do niego nie tylko zła w fizycznej postaci, ale również do świadomości. Świadomość przekraczająca ich zasoby mogłaby być destrukcyjna i wiązałaby się z większą odpowiedzialnością, niż niektórzy hobbici zdołaliby udźwignąć.

Ale tych, którzy myślą, że wszyscy hobbici nadają się tylko do pykania fajki przy kominku, na kartach „Władcy Pierścieni” czeka niespodzianka.

Wielkie umysły Śródziemia nie dawały wiary w to, że niziołkowi bezpiecznie powierzyć można jakiekolwiek zadanie, a co dopiero takie, od którego zależeć będą losy wszystkich stworzeń znanego im świata. Tymczasem los – a także Czarodziej Gandalf, znany mąciwoda i zwiastun burzy – zadecydował inaczej. W ręce takiego właśnie hobbita powierzył zadanie wyprawy do Mordoru, zniszczenia Pierścienia Władzy i ocalenia Śródziemia.

Tylu było mężniejszych, szlachetniejszych, zaprawionych w bojach i w trudach, doświadczonych w zmaganiu się z Nieprzyjacielem, ćwiczących swoje ciało i ducha poprzez liczne wyprawy wojenne, wywiadowcze, ważne tajne lub jawne misje. Przywódcy sił dobra postanowili zaufać przeznaczeniu, które sprawiło, że Jedyny Pierścień trafił w ręce niziołka. Postanowili zaufać jego męstwu, wierząc, że ta niepozorna postać skrywa go więcej, niż niejeden wielki wojownik. Do tego, sami nie znając natury hobbitów zbyt dobrze, wiedzieli, że Nieprzyjaciel tym bardziej nie będzie wiedział, czego się po nich spodziewać. W ten sposób wdrożyli w życie plan najbardziej szalony. Tylko ten jednak dawał im jakąkolwiek nadzieję skutecznego pokonania wroga, który już tyle razy miał upaść, a za każdym razem powstawał silniejszy.

Instynkt ich nie zawiódł. Hobbit Frodo okazał się silniejszy wobec mocy Pierścienia niż wielcy tego świata, mniej podatny na jego zakusy. Szlachetność jego duszy przeszła ciężkie próby i choć on również w najtrudniejszym momencie nie dał rady przezwyciężyć mocy Pierścienia, to jego wcześniejsze czyny przyniosły taki skutek, że udało mu się wypełnić misję, a ratunek przyszedł z najmniej oczekiwanej strony. Uczynki miłosierdzia, trochę wbrew rozsądkowi, wyrzeczenie się samego siebie dla ratowania wielu, mądrość w rozstrzyganiu najważniejszych kwestii, ofiarność i życzliwość nawet względem tych, którzy czyhali na jego życie, zaowocowały wielką łaską od Tego, kto z największego zła może wyciągnąć dobro. Tym razem jako narzędziem posłużył się istotą, w której walkę dobra ze złem niemal zawsze wygrywało zło; która Froda zdradziła i próbowała zabić, choć doświadczyła od niego miłosierdzia, opieki, a nawet przyjaźni. To nie był przypadek, to była konsekwencja jego szlachetnego postępowania.

***

Plemię to okazuje się najbardziej niepozorne i zaskakujące w historii Śródziemia. Na co dzień rozkoszujące się leniwym wiejskim życiem, dobrym jadłem napitkiem i fajkowym zielem, w obliczu wielkich wydarzeń, straszliwych wydarzeń, ogromnego brzemienia skupionych na nich złych sił w postaci Pierścienia Władzy i odpowiedzialności za losy Śródziemia okazuje niezłomną wolę i hart ducha. Podobnie jak Tolkien, chcę być jak Hobbit. Kiedy świeci słońce, chcę umieć się nim cieszyć, doceniać je, mieć w sobie wdzięczność za to dobro, które mnie spotyka. Nie zastanawiać się, czy trawa gdzieś indziej nie jest bardziej zielona i czy nie byłoby dobrze poprawić dzieł Stwórcy wycinając lasy i budując fabryki. Cieszyć się spokojem w swojej norce w gronie bliskich, przy cieście z jabłkami i truskawkach ze śmietaną. Bosymi stopami kroczyć drogą, którą mi Bóg przeznaczył, aby nic mnie od niej nie oddzielało. To, że na co dzień nie prowadzę wielkich wojen nie znaczy, że kiedy przyjdzie wreszcie przyjdzie mi taką stoczyć, zawiodę. Muszę tylko znaleźć w sobie siłę i odwagę Hobbita. To pozornie tak niewiele, a jednak wcale nie łatwe. Ale jeśli zdołam, będzie to wystarczające.  

Polecane
Bitwy w świecie TolkienaBitwy w świecie Tolkiena
59,90 zł59.90 pkt.
Hobbit (wersja ilustrowana)Hobbit (wersja ilustrowana)
49,90 zł49.90 pkt.
Władca Pierścieni - Tom I-IIIWładca Pierścieni - Tom I-III
119,00 zł129,90 zł119 pkt.
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel