Toksyny. O pięciu złych duchach niszczących życie katolickie - NOWOŚĆ TOMASZA ROWIŃSKIEGO

Toksyny. O pięciu złych duchach niszczących życie katolickie
Tomasz Rowiński w swojej nowej książce stawia diagnozę, której polski katolicyzm potrzebował od dawna. Nie chodzi o kolejny alarm w stylu „Kościół ginie”, tylko o chłodny, dobrze udokumentowany opis pięciu konkretnych mechanizmów, które od dziesięcioleci osłabiają katolicką tożsamość od środka. Autor nazywa je wprost złymi duchami i każdemu poświęca osobny esej.
Rowiński, autor „Turbopapiestwa” i „Anachronicznej nowoczesności”, wraca do tematu, którym zajmuje się od lat: do rozkładu katolickiej tożsamości pod naporem idei, które przez dziesięciolecia uchodziły za sojusznicze albo wręcz za samo serce nowoczesnego katolicyzmu. Tym razem nazywa pięć takich idei wprost złymi duchami. Duch fałszywej jedności, duch niesamodzielności, duch personalizmu, duch irracjonalizmu i duch przywiązania do świata. Każdy z nich dostał osobny rozdział, każdy jest osobną toksyną, ale razem składają się na jeden mechanizm, który autor śledzi konsekwentnie od pierwszej do ostatniej strony.

Pierwszy z tych duchów, fałszywa jedność, to według Rowińskiego jedno z najwygodniejszych narzędzi, jakim dziś posługują się duchowni i świeccy, żeby uniknąć głoszenia całej Ewangelii. Jedność budowana w opozycji do prawdy jest formą milczącego kłamstwa, pisze wprost, i przypomina przy okazji, że to samo hasło jedności służyło w polskiej polityce do wymuszania posłuszeństwa katolickiego elektoratu wobec PiS, mimo że partia ta niejednokrotnie zdradzała swoich wyborców w najważniejszych sprawach, choćby w kwestii ochrony życia.

Drugi duch, niesamodzielności, to esej napisany jeszcze w 2015 roku, a dziś, jak zauważa autor we wstępie, znów boleśnie aktualny. Chodzi o skłonność katolików do oddawania własnej podmiotowości politykom i to niezależnie od tego, po której stronie sceny politycznej akurat stoją. Rowiński nie zostawia złudzeń, że ten sam mechanizm uzależnienia od politycznych patronów, niezależnie od barw partyjnych, działa i dziś.
Personalizm jako koń trojański
Następnie autor rozprawia się z personalizmem, prądem, który miał być syntezą chrześcijaństwa i nowoczesności, a stał się, jak pisze Rowiński, wehikułem, którym rewolucja społeczna wjechała do samego serca Kościoła. To tutaj znajdziemy chyba najmocniejsze zdanie całej książki, że personalizm zaczął narzucać Kościołowi wolę ludzkiego ego jako punkt odniesienia, zastępując nią wolę Boga zawartą w Objawieniu

Czwarty rozdział poświęcony jest Leszkowi Kołakowskiemu i temu, jak jego myśl religijna, sceptyczna i oświeceniowa w gruncie rzeczy, została przyjęta przez polską inteligencję katolicką jako coś na kształt nowej ortodoksji. Rowiński pokazuje to jako klęskę zbiorową, w której ci sami ludzie, którzy fascynowali się Kołakowskim jako dysydentem wobec komunizmu, przyjęli od niego również narzędzia do zdystansowania się od własnej wiary.
Nie nostalgia, tylko odwaga
Ostatni rozdział, to opis końca powojennego sojuszu katolicyzmu z liberalnym humanizmem. Sojusz ten się rozpada, a Kościół, zamiast to zauważyć, wciąż składa nowoczesności kolejne hołdy. Papież Franciszek, pisze Rowiński bez ogródek, przez kilkanaście lat pontyfikatu zdawał się głosić światu gotowość Kościoła do stania się częścią globalnych porządków, panreligijnym ministerstwem kultu i płynnej moralności, bardziej niż głosić samego Boga.
To, co odróżnia „Toksyny” od typowej konerwatywnej publicystyki, to fakt, że Rowiński nie proponuje ucieczki w nostalgię. W posłowiu pisze wprost, że krytyka personalizmu i katolickiej kapitulacji nie oznacza tęsknoty za przeszłością, tylko domaganie się stałej gotowości do nonkonformizmu. Dostaje się przy tym również środowiskom, które chcieliby Kościół zamknąć w formalinie. Autor stawia sprawę jasno: czas półśrodków i chowania się za innymi się skończył, a katolicy stoją dziś przed wyborem między kapitulacją wobec świata a wiernością Bogu. Nie ma trzeciej drogi.
Książka jest kontynuacją tego, co Rowiński pisał wcześniej w „Bękartach Dantego”, „Królestwie nie z tego świata” i „Turbopapiestwie”, ale czyta się ją osobno, bez znajomości poprzednich tytułów. To zbiór pięciu esejów, częściowo publikowanych wcześniej na łamach „Christianitas”, teraz zebranych, poprawionych i opatrzonych nowymi wprowadzeniami, które same w sobie są może najmocniejszą częścią całej książki.
„Toksyny. O pięciu złych duchach niszczących życie katolickie” Tomasza Rowińskiego są już dostępne w Wydawnictwie Dębogóra.
Polecane

