Dmowski, Chesterton, Belloc... Londyn i sprawa polska.




Nie władałem wówczas dostatecznie językiem angielskim, lecz rozumiałem dobrze, co wobec mnie mówiono. Gdy za tym goście nie znali francuskiego, to byłem przeważnie milczącym uczestnikiem tych zebrań. Miałem jednak możność podziwiania, z jaką umiejętnością i taktem prowadził Dmowski swoją propagandę. Znał doskonale z różnych podróży i książek stosunki polityczne wszystkich państw, miał dar jasnego wykładu, umiał to, co mówił, okrasić dowcipem. A wreszcie miał dobrego kucharza i dobrze zaopatrzoną piwnicę. Goście czuli się zawsze bardzo dobrze. Gdy zaś grunt był dobrze przygotowany, umiał Dmowski nawiązać do spraw polskich i wbić w umysły słuchaczy to, na czym mu zależało. Ażeby ocenić te dobrze obmyślane wysiłki Dmowskiego i zdać sobie sprawę z tego, że przygotowały one grunt do wielu późniejszych powodzeń, trzeba pamiętać o tym, że Anglików na ogół nie łatwo wzruszyć i że w stosunkach towarzyskich są bardzo powściągliwi.
Gdy gość był Francuzem, Włochem lub Hiszpanem, to rozmowa nawiązywała się łatwo i toczyła się żywo. Z Anglikami trzeba było przełamać wiele trudności, zwłaszcza przy pierwszym spotkaniu, a już trudno było doprowadzić do czynnego udziału w rozmowie, a jeszcze trudniej wzruszyć. Pamiętam, jak przyszedł na obiad jakiś dość poważny Anglik, Dmowski starał się go rozruszać, lecz musiał sam podtrzymywać rozmowę. Wreszcie przeszliśmy na kawę i cygara do biblioteki i usiedliśmy przed kominkiem. Energia Dmowskiego się wyczerpała, siedzieliśmy tak z godzinę, odzywając się zrzadka. Anglik nic prawie nie mówił, wreszcie wstał i z całą szczerością i prostotą powiedział, że spędził czas przyjemnie i pożytecznie (I have enjoyed). Pożegnał się serdecznie i poszedł; mieliśmy wrażenie, że godzina poobiednia z cygarem w ustach i widokiem palącego się na kominku ognia sprawiła mu rzeczywistą i głęboką przyjemność, przerabiał może w myśli to, co mu w czasie obiadu mówił Dmowski.
Dużo czasu poświęcał Dmowski pisaniu obszernego memoriału o „Zagadnieniach środkowo- i wschodnio-europejskich”, dużo też rozmawialiśmy na ten temat. Wyjaśniał mi pan Roman, dlaczego rzecz tę pisze i dlaczego zamierza ją drukować w języku angielskim. Uważał on, że trzeba Anglików przekonać o konieczności odbudowania po wojnie niepodległego państwa polskiego i wytłumaczyć im, jakie terytorium państwu temu przyznać należy, ażeby mogło być trwałe i odegrać swą rolę w Europie wschodniej. Wykładał mi też, jakiej metody trzymać się należy, by cudzoziemców przekonać o tym, jak sprawę polską traktować należy – nie można się powoływać na to, co jest potrzebne Polsce i jakie są interesy polskie, nie można też wychodzić z założeń moralnych i powoływać się na wymagania sprawiedliwości politycznej i społecznej, bo w polityce nie decydują względy moralne i oderwane zasady, lecz interesy i poglądy na rozwój spraw europejskich. Trzeba więc uzasadniać poglądy na przyszły rozwój stosunków europejskich i brać pod uwagę interesy państw sprzymierzonych, oraz to, co będzie odpowiadało tym interesom na terenie Europy środkowej i Wschodniej. Starał się też Dmowski tak wykładać swe myśli, by nie było widać, że pisze memoriał Polak, lecz w sposób ścisły i obiektywny przedstawiać, co robić należy z punktu widzenia przyszłości Europy i dążeń państw sprzymierzonych do walki z Niemcami. Kto dziś, po latach z górą trzydziestu, przeczyta pracę Dmowskiego, noszącą po angielsku tytuł „Problems of Central and Eastern Europe”, ten musi przyznać, że zawarte w niej wywody mogły trafić do przekonania każdemu Europejczykowi. Logika i jasność wykładu narzucić się muszą każdemu czytelnikowi.
Fragment książki 'Roman Dmowski w świetle listów i wspomnień'.
Polecane

Roman Dmowski w świetle listów i wspomnień

